WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Piątek, 5 czerwca 2020 r.
Imieniny obchodzą: Kira, Bonifacy, Waleria

Qlturka: Muzyczne podsumowanie roku

Martyna Nowosielska, martyna.nowo@gmail.com  |  30 grudnia 2016

ALBUM ROKU – Swans „The Glowing Man” 

 
Ten rok był obfity w naprawdę dobre, a czasami wręcz doskonałe albumy muzyczne. Beyonce wydała swoje „Lemonade” (a jej siostra wcale nie gorsze „A Seat at the Table”), Nick Cave and The Bad Seeds wzruszyli nas najbardziej łapiącą za serce płytą ostatnich lat, czyli „Skeleton Tree”, ostatni krążek tuż przed swoją śmiercią wydał David Bowie, a ostatni album w tej inkarnacji wydali Swans. Po pierwsze, nie byłabym sobą, gdybym do podsumowania roku nie wstawiła swojego ulubionego zespołu, który jednocześnie wydał naprawdę świetny album idealnie wieńczący ich stworzoną po triumfalnym powrocie trylogię („The Seer”, „To Be Kind” i w końcu „The Glowing Man”). Po drugie, utwory jak zwykle są genialnie zaplanowane, zbudowane z elementów i elemencików, które układają się w transowe przeżycia z innego, lepszego wymiaru. Trochę przeraża, że jest to ostatni album w tej inkarnacji zespołu, bo każda zmiana napawa obawą. Nie wiadomo, jakich muzyków do dalszej współpracy wybierze lider Michael Gira, ani co wspólnie z nimi stworzy. Jak sam zapewnił mnie jeszcze w czerwcu, nie będzie to na pewno radykalna zmiana. „Czy będę grał techno? Nie”. 
 

MUZYCZNE WYDARZENIE ROKU – Death Grips na Unsound Festival

 
Zazwyczaj w tym miejscu rocznego zestawienia pojawia się u mnie OFF Festival, jednak tym razem wygrywa inna alternatywna impreza, czyli krakowski Unsound. Nazwa Death Grips pojawiała się w prośbach festiwalowych od kilku lat, wielu liczyło, że raperski duet pojawi się na OFF-ie. Swoją obecnością zaszczycili Kraków we wrześniu i dali tam naprawdę porządny występ, przepełniony pierwotną energią. W ciągu zaledwie kilku lat istnienia grupa dorobiła się statusu kultowej, a ich niecodzienne rozwiązania i bezkompromisowe podejście do muzyki sprawiają, że to właśnie zaproszenie ich do Polski jest wydarzeniem roku. 
 

MUZYCZNY ZAWÓD ROKU – przypadki dużych festiwali 

 
Mimo że sezon festiwalowy zapowiadał się, jak co roku, naprawdę dobrze, to potknięć było dość sporo. Zacznijmy od tego, że odwołane koncerty zdziesiątkowały artystów na katowickim OFF Festivalu. Poza mniejszymi i niezauważonymi zmianami w programie zaczęło się od The Kills, głównej gwiazdy festiwalu, a potem poszło już z górki. Chociaż spośród artystów, którzy na OFF-ie nie wystąpili, zabrakło mi jedynie ANOHNI (bo na OFF-a jeździ się dla OFF-a i odkryć, a nie dużych nazwisk), to niesmak pozostał. Ostatecznie festiwal pozostał właściwie bez headlinerów, a część koncertów odwoływana była dosłownie w ostatnim momencie. Chociaż wiele zmian dało efekt pozytywny (drugi koncert energicznego egipskiego trio Islam Chipsy czy przeniesienie na scenę główną wybitnej koreańskiej formacji Jambinai), to smutek był wyczuwalny. Zwłaszcza w głosie dyrektora artystycznego Artura Rojka, który informował ze sceny o kolejnych przesunięciach w programie. Na szczęście większość „offowiczów” wykazała wsparcie i najprawdopodobniej pozostanie festiwalowi wierna – kolejna edycja, której pierwszym headlinerem jest ponownie grupa Swans, już zapowiada się dobrze. 
 
Perturbacje nie ominęły też Open’era, który mimo niezłego line-upu wybrał do niego także artystów, którzy trafili tam chyba głównie ze względu na swoją popularność. Mimo całej mojej sympatii do charyzmatycznej Grimes, jej ostatni album był największym zawodem zeszłego roku, a na żywo okazuje się, że dziewczyna zupełnie nie potrafi śpiewać. Również koncert Florence and the Machine pozostawiał wiele do życzenia – Flo brakowało towarzyszącej jej zazwyczaj energii, a cały występ wydawał się mocno mdły. Nie wspominając o Red Hot Chili Peppers, którzy słusznie przegrali z meczem Polska-Portugalia. Jak co roku mieliśmy też kilka odgrzanych kotletów z OFF Festivalu (chociażby Zbigniew Wodecki zagrał w Katowicach dobre kilka lat temu, podobnie jak Kurt Vile). Sytuację ratowali tacy artyści jak np. At The Drive In, czy wspaniali Tame Imapala oraz PJ Harvey (i inni), ale Open’erowi przydałoby się więcej „OFF-owego” myślenia – więcej świeżości, mniej grania pod publiczkę. 
 

Tagi: qlturka, podsumowanie roku, album roku, wydarzenie roku, zawód roku, Swans, The Glowing Man, Death Grips


Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz
Stalgast

Kalendarz Imprez

Czerwiec 2020
PnWtSrCzwPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930

Najbliższe wydarzenia


Piątek, 5 czerwca 2020

Grochowski Festiwal Streetfood’u

Środa, 10 czerwca 2020

Planowane wyłączenia prądu

Wtorek, 30 czerwca 2020

Warszawska Nagroda Edukacji Kulturalnej

Zgłoś wydarzenie

konstans
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Co myślisz o powrocie systemu roweru miejskiego (Veturilo) w Warszawie?

Pomysł dobry, ale w praktyce słabo działa - częste problemy z wypożyczeniem/oddaniem roweru
Świetny pomysł i doskonale się sprawdza w Warszawie
Zbyt często brakuje rowerów na stacjach, z których chciałbym/chciałabym skorzystać
Może być, ale bez rewelacji
Świetnie promuje jazdę na rowerze
Źle, że go wprowadzili, bo teraz trzeba na chodniku (jako pieszy) mieć oczy dookoła głowy, tylu tu rowerzystów
Fajny, ale rowery często się psują
Dobry, ale za mało stacji wypożyczenia
Nie wiem, nie korzystam
Kiepski, w innych miastach to działa lepiej
Co z tego, że są rowery jak prawie wcale nie ma ścieżek rowerowych?
Zobacz wyniki

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń