WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Niedziela, 5 lipca 2020 r.
Imieniny obchodzą: Karolina, Antoni, Filomena

Qlturka: Z miłości do Anne Frank

Martyna Nowosielska-Krassowska  |  10 kwietnia 2017

Qlturka: Z miłości do Anne Frank
„In the Aeroplane Over the Sea”, Neutral Milk Hotel

Ciężko jest zaczynać tę recenzję z co najmniej dwóch powodów – przy czym jeden łączy się ściśle z drugim. Po pierwsze to mój ostatni (przynajmniej na razie) tekst do WS. Po ponad 10 latach współpracy i tworzenia działu kulturalnego przyszedł czas, żeby, z różnych powodów, odejść. A jako że to recenzja ostatnia, chciałam wybrać na nią coś wyjątkowego. Stąd album, który w moim prywatnym arsenale znajduje się co najmniej w trójce albumów wszechczasów. „In the Aeroplane Over the Sea” to także album, który, jakkolwiek naiwnie to zabrzmi, może zmienić życie.

ITAOTS był dla Neutral Milk Hotel właściwie ich początkiem, jak i ich końcem. Wydany jako ich drugi pełnoprawny album (po „On Avery Island”) w 1998 roku miał być zarazem ich ostatnim. Jednak chyba nie da się zejść ze sceny lepiej niż uczyniła to ekipa z Ruston w Luizjanie – twórczość Neutral Milk Hotel uznaje się bowiem za przełomową dla indie rocka (który jest trochę zbyt wyświechtanym pojęciem dla muzyki, którą tworzą), a samo „In the Aeroplane…” – za jeden z najważniejszych albumów, jakie kiedykolwiek powstały.

Mimo estetyki lo fi, czyli celowego obniżania jakości nagrania, na ITAOTS wszystko wydaje się idealnie zaplanowane, chociaż nie wymuszone. Trudno zresztą, podejrzewam, wymusić impresje wywołane przez dziennik Anne Frank (co kontrowersyjne, lider formacji i twórca jej tekstów, Jeff Mangum, nie raz sugerował, że zakochał się w Anne Frank, a po przeczytaniu jej dziennika tydzień spędził na płakaniu w odosobnieniu). Zmierzenie się w sposób muzyczny z jedną z najbardziej znanych książek na świecie i jednocześnie z największą tragedią, jaka dotknęła ziemię, nie jest łatwe. Jak Jeffowi Mangumowi udało się to połączyć z uczuciami, z którymi mogą identyfikować się jemu współcześni, tego już po prostu nie wiem.

Teksty na albumie są przede wszystkim tym, co Neutral Milk Hotel stosowali zazwyczaj w swoich utworach – przemieszaniem miłości i makabry, delikatności i brutalności, które przeplatają się ze sobą w zaskakujący sposób, ubrane w nieoczywiste słowa i metafory. Kiedy Mangum śpiewa o rozbieraniu się z kimś w ciemnym pokoju i „wkładaniu palców w żłobki na linii kręgosłupa”, a za chwilę dodaje coś o żałobie, nie wiemy do końca, czy chodzi o zbliżenie dwóch kochających się osób, czy może raczej przeszukanie. Podobnie w najważniejszym hymnie z albumu, czyli „In the Aeroplane Over the Sea”, opowiada nam o miłości, pięknie i ulotności chwil, żeby za chwilę przypomnieć, że kiedyś zostaniemy rozsypani z samolotu lecącego nad morzem. Dobrym przykładem może być tutaj też „Oh Comely”, które do pewnego momentu zdaje się dziwną historią miłości, która mogłaby się odbyć w każdym czasie („Miękka i głupia muzyka miała znaczenie magiczne, a ruchy były piękne w twoich jajnikach”), ale na koniec zostajemy zmiażdżeni słowami o pochowaniu ukochanej z „500 innymi rodzinami” i pytanie „Czy będzie pamiętała mnie 50 lat później? Chciałbym móc ocalić ją w wehikule czasu”.

Dodatkowo wiele tekstów, jak mówił sam Mangum, jest zaczerpniętych ze snów i napisane tak, jak zatrzymanie momentu w świątecznej kuli ze śniegiem.

Teksty można by właściwie interpretować także na płaszczyźnie pozbawionej wpływu Frank, która zresztą nie jest na niej wymieniona z imienia i nazwiska (pojawia się za to jej data urodzenia, data śmierci, odniesienia do sposobu śmierci, miejsca zamieszkania czy rodziny). Można je odczytywać jedynie jako uniwersalne historie, które każdy może odnieść do siebie. Jako opowieści o obsesyjnej miłości, o cierpieniu, stracie, seksualności, dorastaniu czy ulotności wszystkiego, co kochamy. Za każdym przesłuchaniem tak naprawdę odkrywamy kolejne warstwy – czy to znaczeń dla nas samych, czy odniesień do historii żydowskiej nastolatki – takie jak ten fragment:

„The only girl I've ever loved
Was born with roses in her eyes
But then they buried her alive
One evening 1945
With just her sister at her side
And only weeks before the guns
All came and rained on everyone”

(w wolnym tłumaczeniu: „Jedyna dziewczyna, którą kochałem, urodziła się z różami w oczach. Ale potem spalili ją żywcem pewnego wieczora 1945, tylko z jej siostrą przy boku. Zaledwie kilka tygodni zanim przybyli z bronią i deszcz kul spadł na wszystkich”).

Tuż po tym, zdałoby się, dość wiernym opisaniu wydarzeń historycznych, Mangum przechodzi we wszechobecne na albumie opisy rodem z zainfekowanej wyobraźni:

„Now she's a little boy in Spain
Playing pianos filled with flames
On empty rings around the sun
All sing to say my dream has come”

(w wolnym tłumaczeniu: „Teraz jest małym chłopcem w Hiszpanii, który gra na pianinach wypełnionych płomieniami. Na pustych obręczach wokół słońca, wszystkie śpiewają, aby powiedzieć, że moje marzenie nadeszło”).

Porównań i frazeologizmów znanych tylko Mangumowi jest tutaj sporo: mamy nasienie plamiące czubki gór, karmienie drutem radiowym, topienie się w czyjejś duszy czy rozpadające się słońce. Mało tu miejsca na dosłowności.

W połączeniu z muzyką album dogłębnie porusza. Neutral Milk Hotel w swoich dźwiękach wykorzystują m.in. gitary, piłę, elektronikę czy też trąbki. Delikatne brzmienia przechodzą w agresywne, nieco punkowe przyspieszenia. Piła zdaje się płakać, a gitara mimo prostych zestawień riffów daje nam niezapomniane melodie. Do tego dodane są nieraz wręcz majestatyczne bębny. Zespół potrafi przeskoczyć od garażowego brzmienia przez balladowe plumkanie do orkiestrowo brzmiących fragmentów instrumentalnych. Mamy tu solidny synkretyzm gatunkowy, dlatego określanie ich jedynie nazwą „indie” to jednak trochę zbyt mało.

Nad wszystkich góruje wokal Jeffa Manguma, który jest uzbrojony w najprawdopodobniej największe płuca na świecie (większe ma może tylko Michael Phelps). Wyrzuca z siebie kilka długich, poetyckich wersów na jednym wdechu i potrafi zachwycić wysokimi, niespotykanymi wokalizami, nieraz w zupełnie niespodziewanych momentach. Swoim głosem prezentuje nam szereg uczuć, które sam przeżył, wertując kartki dziennika Anne Frank. Kto nie wzruszył się przy ośmiominutowym „Oh Comely” na przykład, ten, podejrzewam, może nie mieć serca.

Na początek, dla słuchacza nieoswojonego z żadnymi eksperymentami, Neutral Milk Hotel ze swoimi nieco ekstremalnymi rozwiązaniami może wydać się zbyt trudne. Jednak warto dać szansę temu albumowi kolejny i kolejny raz, dać mu wrosnąć w siebie. Wtedy możemy dać zupełnie nieświadomie szansę samym sobie na odkrycie w sobie czegoś, czego do tej pory nie zauważyliśmy. Niestety, jak pisałam na początku, „In the Aeroplane…” był również końcem dla NMH. Od jego powstania wydali pojedyncze utwory oraz zbiór kawałków nagranych jeszcze przed wydaniem ITAOTS. Nie grali również razem aż do 2013 roku, kiedy ruszyli we wspólną, póki co ostatnią trasę. Wtedy też po raz jedyny odwiedzili Polskę w ramach OFF Festivalu. Nadzieja, że to jednak jeszcze nie koniec, nadal się tli.

Tym samym kończę mój ostatni tekst do WS i dziękuję za dobrą współpracę wszystkim ludziom, których spotkałam w redakcji. A tymczasem pozostawiam puste miejsce, które, mam nadzieję, niedługo zapełni się kimś nowym, równie chętnym do społecznego czynu dzielenia się swoją pasją.

Martyna Nowosielska-Krassowska
martyna.nowo@gmail.com

Tagi: Qlturka, In the Aeroplane Over the Sea, Neutral Milk Hotel


Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz
Stalgast

Kalendarz Imprez

Lipiec 2020
PnWtSrCzwPtSoNd
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031

Najbliższe wydarzenia


Czwartek, 9 lipca 2020

Wokół brzmienia autentycznego - W kręgu warszawskim

Niedziela, 2 sierpnia 2020

XX Festiwal Sinfonia Varsovia Swojemu Miastu 2.08–3.09.2020 ul. Grochowska 272, Warszawa

Wtorek, 1 września 2020

Powszechny spis rolny

Zgłoś wydarzenie

konstans
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Gdzie w tym roku wyjeżdżasz na wakacje?

Nad morze
W góry
Na Mazury
Za granicę
Nigdzie
Zobacz wyniki

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń