WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Piątek, 12 sierpnia 2022 r.
Imieniny obchodzą: Klara, Lech, Julian

Qlturka: Warszawa z hiszpańską nutą, czyli "Ladinola" Pablopavo i Ludzików

Marcin Zając  |  6 czerwca 2017

Na nową odsłonę Pablopavo i Ludzików wpadłem trochę przypadkowo. Podczas podróży samochodem rzuciła mi się w oczy premiera "Ladinoli" w jednym z serwisów streamingowych z muzyką. Ciepłe słońce za oknem zachęciło mnie do spróbowania nowego dania artysty, którego poznałem jeszcze za czasów gimnazjum.
 
Album zupełnie zaskoczył mnie dojrzałością, zarówno w warstwie tekstowej, jak i instrumentalnej. Nie był to ten sam radosny i zbuntowany Pablopavo, którego znałem z Vavamuffin. Na "Ladinoli" powietrze nie pachnie już jak „malinowa mamba”. Zamiast tego „smog robi z powietrza żółtawą toń”, a „w windzie pachnie mokrym psem”. Miłosne problemy nie ograniczają się już do błahej sprzeczki dwojga młodych ludzi, w której to, co ktoś mówił, „było tylko na pokaz” (swego czasu Pablopavo i Ludziki świetnie wykonali "Stój głuptasie" w Czwórce). Tym razem w "Adamie", ostatnim utworze na płycie, poznajemy wzruszającą historię miłości sklepowego ochroniarza zastanawiającego się nad przyziemną, ale jednak istotną kwestią – „trzymasz mnie za rękę jak małolata, ale czy nas na to stać?”.
 
"Ladinola" jest przede wszystkim nostalgiczna i melancholijna. Powracającym motywem jest tęsknota za wiosną. Na przykład w "Znałem faceta" wspomnieniu poznanych ludzi towarzyszy refleksja na swój własny temat „Znałem też siebie, lecz nikt siebie nie zna// nawet gdy kocha już tylko wiosny” albo w Zimie, gdzie liryczne ja życzy sobie, by wiosna na rogu dwóch ulic na warszawskiej Pradze miała „bazę z kwiatów i brązowego szkła”. 
 
Zima jest trochę ponurym pejzażem miasta, jednak w szarościach Pablopavo odnajduje bogatą paletę odcieni do namalowania szarej rzeczywistości szarych mieszkańców praskich osiedli. Właśnie te pejzaże Warszawy są tym, co na "Ladinoli" udało się najlepiej. W "Ostatnim dniu sierpnia" cofamy się w czasie do roku 1993. „Idę przez osiedle jak przez tren” śpiewa lider Ludzików, a cała piosenka wydaje się trenem ku pamięci lata i minionych lat. Przed oczami słuchacza stają żywe obrazy z polskich podwórek, chociażby „pelargonie w oknach”. Przeżywamy to wspomnienie, jak gdybyśmy tam byli, nawet pomimo tego, że na ostatniej imprezie tamtego lata wcale nie lecą Fugeesi. Pablopavo przyznaje się do konfabulacji i przyzna się do niej raz jeszcze w "Jak człowiek ze snu"¸ kolejnym miejskim pejzażu. Tym razem spacer po Warszawie wywołuje dysonans. Człowiek się starzeje, miasto próbuje się na siłę odmładzać. Takim sposobem przestaje być ono  j e g o. To piękny i nostalgiczny kawałek, w którym odnajdziemy jedno z kilku muzycznych nawiązań obecnych na płycie. Tu akurat do zespołu The Cure.
 
Najbardziej trafionym pejzażem jest jednak, chyba mój ulubiony kawałek na płycie, "Wszystkie neony". Piosenka pozwala nam przejść się nocą po Krakowskim Przedmieściu za smutną rudą dziewczyną. Imprezowa część stolicy obfituje w używki, natrętów i świecące neony. Te ostatnie „są jak przekleństwo” dla zapłakanej dziewczyny, dla której pomimo głębokiego współczucia płynącego z tekstu i dźwięków widzący ją na ulicy bohater ma „tylko spojrzenie, by zapamiętać // rzucić wam jej smutek jak peta”.
 
Na płytę zaproszono tylko dwóch gości. Za to jakie trafione były te zaproszenia! W "Zgubie" dostajemy śliczny wokal Oli Bilińskiej, która wokalnie popisuje się fenomenalnymi scatem i mormorandem. Jest to czwarta piosenka na płycie, melancholijna i wywołująca refleksje. Zaraz po niej następuje zdecydowane ożywienie w "Majorze", którego swoim barytonowym saksofonem uświetnił sam Grzegorz Rytka (Daab, Brygada Kryzys). "Major" jest przy okazji ironicznym ostrzeżeniem przed populistyczną i zmierzającą w stronę autorytaryzmu i militaryzmu polityką. „Wąsy”, „pagony”, „bicz” i „pełne więzienia” – to obraz rządów, jakich zdają się chcieć w utworze ludzie „w każdym kraju”.
 
W "Ladinoli" dostajemy wiele wyrazistych gitarowych dźwięków. Riffy są mięsiste i dają uczucie sytości i satysfakcji. Perkusja zaskakuje często nietypowym beatem i skłania do tego, by spełnić prośbę Pablopavo z otwierającej "Ladinolę" piosenki o tej samej nazwie – „a jeśli słuchasz, czego życzę, na imprezie - zatańcz z dziewczyną, która się najbardziej nudzi”. Wokalistę wspierają przekonujące chórki, dodając tę szczyptę przyprawy niezbędną do uzyskania doskonałego smaku potrawy, a w tym wypadku brzmienia płyty. W zasadzie nie ma się do czego przyczepić, może jedynie melodia na Jestem jest trochę zbyt pozytywkowa. Całym sercem polecam posłuchać tego albumu wiosną. Słysząc jesienno-zimową tęsknotę za nią, możemy w pełni docenić tę porę roku. Jak pisał Karl Hynek Macha, „wzeszedł maj, młodzieńcze ciemnych zgryzot”.

Tagi: Qlturka, Pablopavo, Ludziki, Pablopavo i Ludziki, Ladinola


Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz
stalgast2

Kalendarz Imprez

Sierpień 2022
PnWtSrCzwPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
293031

Najbliższe wydarzenia


12 czerwca - 21 sierpnia 2022

Falenickie Koncerty Plenerowe 2022

5 - 26 sierpnia 2022

Potańcówki w Sinfonii Varsovii

6 - 28 sierpnia 2022

Bezpłatne rejsy i przeprawy promowe w Wawrze!

Zgłoś wydarzenie

normobaria
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Jaki sport najchętniej uprawiasz w Wesołej?

jazdę na rowerze
bieganie
nordic walking
narciarstwo biegowe
pływanie
tenis
sporty walki
fitness / zumbę / aerobic
taniec
inne
Zobacz wyniki
wesbud

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń