WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Poniedziałek, 1 czerwca 2020 r.
Imieniny obchodzą: Hortencja, Jakub, Konrad

Wawerskie Zaduszki

Piotr Bieliński – widz.  |  4 grudnia 2019

Wawerskie Zaduszki

Pożegnanie lata, spadające kolorowe liście i Święta Pamięci Zmarłych wprowadzają w nastrój melancholii i poetyckiej refleksji. Od kilkunastu lat w listopadowym kalendarzu kulturalnym obecne są spotkania poetyckie, muzyczne i teatralne, nazwane uniwersalnie „Zaduszkami”. Mają zróżnicowane formuły; często poświęcone są jednemu lub kilku zmarłym twórcom, innym razem stanowią poetycką refleksję nad śmiercią.

Co roku ofertę zaduszkową ma również Wawerskie Centrum Kultury. Przeważnie są to spotkania o charakterze wspomnieniowym. Dwa lata temu w Międzylesiu gościli przyjaciele warszawskiego barda Staśka Wielanka na wieczorze pełnym piosenek i anegdot. Koncert wspomnieniowy z udziałem Kabaretu Zadra i sekcji fotograficznej prezentującej nastrojowe wideoklipy w zeszłym roku zgromadził sympatyków takich spotkań w filii anińskiej. Tegoroczne „Zaduszki” WCK odbyły się w dwóch filiach. W Falenicy (9.11.2019 r.) był to występ trzech sekcji teatralnych (dorośli, młodzież i dzieci) pod kierunkiem Szczepana Szczykno „Dusza z ciała wyleciała”. „Zaduszki muzyczne” w Radości (14.11.2019 r.) stanowiły niespodziankę. Po raz pierwszy zestawiono kobiecą recytację poetycką z męskim duetem muzycznym Clue (Sławomir Łobaczewski – piano, wokal i Jacek Kawa – gitara elektryczna), znanym dotąd raczej z ciężkiego brzmienia gitar i perkusji. Połączenie poezji, teatru i piosenki autorskiej okazało się zaskakujące w bardzo pozytywnym znaczeniu tego słowa.

Dobór „zaduszkowych” wierszy służył nie tyle upamiętnieniu konkretnych zmarłych, co przede wszystkim refleksji nad sensem życia i jego dopełnieniem w formie śmierci. O umieraniu mówiono językiem poetów dawnych i współczesnych, a także poprzez piosenki, przeważnie w oryginalnych aranżacjach Łobaczewskiego. Rozpoczęto improwizacją muzyczną, za którą popłynęły deklamacje wierszy, regularnie przeplatane muzyką. Napięcie stopniowo narastało. Od tekstów przedstawiających egzystencję człowieka jako swoistą grę z Panem Bogiem i diabłem, przez utwory opiewające żałobną tęsknotę, po dosłowne towarzyszenie umieraniu przywołane wierszem Haliny Poświatowskiej i wreszcie wycieczkę w zaświaty… Na szczęście po nich nastąpił stopniowy powrót do życia i bycia „tu i teraz” – w formie radosnego twardego stąpania po ziemi do słów Agnieszki Osieckiej.

Wierszy przeważnie nie znałem, na pewno nie należały do kanonu lektur szkolnych. Najbardziej zapamiętałem Kazimierza Ratonia „Fuckmachine” – o Putinie, kondycji współczesnej Europy i wizji III wojny światowej – w aktorskiej interpretacji Joanny Janisz (nie zabrakło na stoliku odpowiednich kieliszków) oraz utwór Elisabeth Bishop „Ta jedna sztuka”, wygłoszony przez Dorotę Klimek w monologu na temat umiejętności tracenia, która przygotowuje nas do świadomego odejścia („Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy / straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze. / W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy…”).

W odsłonie muzycznej usłyszeliśmy dobrze skomponowane utwory instrumentalne, a także prawdziwe „piosenki z tekstem”, takie jak znakomity „Sonet 73” Williama Szekspira („Oto już jesień i pora umierać…”), czy liryk miłosny Krzysztofa Kamila Baczyńskiego „Pisz do mnie listy…”. Dwukrotnie mogliśmy zauroczyć się autorską piosenką Sławomira Łobaczewskiego „Czas” (poświęconej pamięci straconych chwil) – muzyk zaśpiewał ją również na bis. Zarówno znakomity wokal, jak i niektóre teksty wraz z dobrą swobodną interpretacją przyprawiały o przyjemny dreszczyk. Wychodzący z imprezy mówili o głębokim przeżyciu duchowym, oczyszczeniu, doświadczeniu katharsis – a zatem nie był to stracony czas dla grona odbiorców. Mam nadzieję, że podobna listopadowa impreza odbędzie się również za rok. Tymczasem chodzą słuchy, że nieformalna grupa wykonawców szykuje się już z poetycką ofertą wiosenną, a być może również karnawałową. Występ ma być wsparty pokazem multimedialnym uczestników sekcji fotograficznych pod kierunkiem Marzenny Szymańskiej. Będzie więc można nasycić zarówno ucho jak i oko.

 

Piotr Bieliński – widz.

Marzenna Szymańska - zdjęcia.



Tagi: wawerskie, zaduszki, relacja, widzowie, brzmienie, melancholia, poetyckość, twórcy, refleksja, piosenka, tekst,


Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz
Stalgast

Kalendarz Imprez

Czerwiec 2020
PnWtSrCzwPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930

Najbliższe wydarzenia


Poniedziałek, 1 czerwca 2020

Dzień Dziecka - kulturalnie, wirtualnie

Wtorek, 30 czerwca 2020

Warszawska Nagroda Edukacji Kulturalnej

Zgłoś wydarzenie

konstans
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Co myślisz o powrocie systemu roweru miejskiego (Veturilo) w Warszawie?

Pomysł dobry, ale w praktyce słabo działa - częste problemy z wypożyczeniem/oddaniem roweru
Świetny pomysł i doskonale się sprawdza w Warszawie
Zbyt często brakuje rowerów na stacjach, z których chciałbym/chciałabym skorzystać
Może być, ale bez rewelacji
Świetnie promuje jazdę na rowerze
Źle, że go wprowadzili, bo teraz trzeba na chodniku (jako pieszy) mieć oczy dookoła głowy, tylu tu rowerzystów
Fajny, ale rowery często się psują
Dobry, ale za mało stacji wypożyczenia
Nie wiem, nie korzystam
Kiepski, w innych miastach to działa lepiej
Co z tego, że są rowery jak prawie wcale nie ma ścieżek rowerowych?
Zobacz wyniki

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń