WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Poniedziałek, 20 września 2021 r.
Imieniny obchodzą: Renata, Filipina, Eustachy

Alleluja, Alleluja, czyli „święcone” po szlachecku

Joanna Dąbrowska  |  1 kwietnia 2012

Wielkanoc od początków chrześcijaństwa uznawano za najważniejsze święto liturgiczne. Celebrowano je już w II wieku na pamiątkę Zmartwychwstania Chrystusa, a nazywano je Paschą. Święta Wielkanocne są w przeciwieństwie do Świąt Bożego Narodzenia świętem ruchomym, gdyż co roku obchodzone są w innym terminie, który może przypadać między 22 marca a 25 kwietnia. Termin ten jest uzależniony od pierwszej pełni księżyca po zrównaniu wiosennym, które zostało ustalone na 21 marca. Regułę takiego wyliczania daty Wielkiej Nocy ustanowiono na I Soborze Powszechnym w 325 roku w Nicei, bazując na aleksandryjskiej metodzie obliczania daty równonocy. To święta najbardziej wesołe i radosne, zwiastujące także nadejście wiosny. Dodatkowo wiążą się z czasem rodzinnych spotkań i wspólnego biesiadowania w pogodnej atmosferze.

Dawniej Wielkanoc obchodzono wyjątkowo hucznie, tym bardziej że poprzedzał je przestrzegany rygorystycznie czas Wielkiego Postu rozpoczynany od Popielca, a w dawnej Polsce nawet od siedemdziesiątnicy, a więc prawie trzy tygodnie wcześniej. Jednak za czasów Polski szlacheckiej post nie do końca był przestrzegany i nawet w te dni pozwalano sobie czasami w bogatych domach ziemiańskich na obżarstwo.

Wielkanoc ludowa była znacznie skromniejsza niż ta odbywająca się na dworze pańskim i zdecydowanie bardziej nawiązywała do tradycji. Niezależnie jednak od stanu, do Świąt Wielkiej Nocy przygotowywano się szczególnie starannie. Na szykowanie wszelkiego rodzaju wypieków i potraw wielkanocnych przeznaczony był Wielki Tydzień. W Wielkanoc koniecznie trzeba było ograniczyć prace domowe, zwłaszcza gotowanie. Dlatego też potrawy były już gotowe i ewentualnie lekko podgrzewane lub serwowane na zimno. Oczywiście do stołu świątecznego nie zasiadano bez uprzedniego wyświęcenia jedzenia, tzw. „święconego” (obecnie „święconka”).

Obchody Świąt Wielkiej Nocy rozpoczynały się od Palmowej Niedzieli, będącej pamiątką wjazdu Chrystusa do Jerozolimy, którego zgromadzony tłum witał gałązkami palmowymi. Polską palmą stała się gałązka wierzbowa lub leszczynowa. Palmie przypisywano w naszym kraju właściwości lecznicze i magiczne (chłostanie się święconymi palmami „dla zdrowia" i połykanie w tym celu pączków gałązki wierzbowej). W Palmową Niedzielę klasztory i plebańskie szkółki wystawiały dawniej widowiska pasyjne. Tradycja ta przetrwała w niektórych miejscowościach Polski po dzień dzisiejszy.

Cały Wielki Tydzień to czas oczekiwania i przygotowań do Wielkiej Niedzieli.

W Wielką Środę milkły dzwony kościelne. Chłopcy, aż do Wielkiej Soboty, obchodzili wieś z kołatkami i bębnami, „wyganiając Judasza" i przypominając wszystkim mieszkańcom o poście. W Wielki Czwartek, na pamiątkę wieczerzy pańskiej, spożywano tajnię - postną kolację, po której wielu nic już nie jadło aż do wielkanocnego śniadania. W dniu tym oddawano też cześć zmarłym (palono ognie na pamiątkę dusz bliskich, pozostawiano po tajni resztki potraw, wierząc, że karmią się nimi dusze zmarłych i domowe skrzaty).

W Wielką Sobotę po ceremonii poświęcenia jedzenia czas postu dobiegał końca. Popularny był obrządek ludowy nazywany „pogrzebem żuru i śledzia”. Ludność znudzona postnym jedzeniem, które dawniej składało się głównie z chudego żuru i śledzi – dopuszczalnych w zastępstwie zakazanego, ale jakże lubianego mięsa, wieszała symbolicznego śledzia na drzewie, a gar z żurem zakopywała. Obrządek ten miał niezwykle radosny charakter i oznaczał zerwanie z okresem umęczenia duchowego i fizycznego.

W Niedzielę Wielkanocną zaraz po mszy zasiadano do wielkiej wielkanocnej uczty, która trwała od śniadania aż do późnej kolacji. Na stoły wkraczały przeróżne smakołyki starannie wcześniej przygotowane. Najważniejszym elementem był oczywiście baranek zrobiony z masła lub cukru, symbolizujący zmartwychwstanie Chrystusa. Wśród potraw mięsnych znajdowały się: pieczona lub wędzona w dymie jałowcowym szynka, kiełbasa oraz pieczone pasztety, a na stołach magnackich niejednokrotnie pojawiała się również dziczyzna w postaci sarniny, pieczonych dzików, czy też jeleni. Obowiązkowe było także pieczone prosię, czasami sama głowa trzymająca w pysku pisankę. Do mięs podawano także własnoręcznie pieczony chleb pszenny lub razowy. Tradycyjnie serwowany był staropolski żur z kiełbasą i chrzanem przyrządzany na zakwasie. Oczywiście święta nie mogły się odbyć bez jaja, stanowiącego symbol tych świąt oraz nowego życia.

Na wielkanocnym stole pojawiały się słodycze w postaci najprzeróżniejszych ciast. Najpopularniejsze były kołacze, jajeczniki, mazurki, paschy oraz baby drożdżowe pieczołowicie przygotowywane przez wiejskie i dworskie gospodynie. Ciasto drożdżowe było skrupulatnie zagniatane, odstawiane w ciche miejsce do wyrośnięcia, aby mu hałas w rośnięciu nie przeszkadzał, a następnie wypiekane. W zamożnych dworach dodatkowo baby drożdżowe barwione były szafranem oraz suto wysadzane bakaliami, zwłaszcza migdałami i owocami w cukrze.

Poniedziałek Wielkanocny to dzień harców i swawoli, słynący w całej Polsce z oblewania się wodą. Dawniej w czasie Świąt Wielkiej Nocy chodzono „po dyngusie” (kompanią z grajkiem i jednym przebranym za bociana), podobnie jak „po kolędzie" w czasie Świąt Bożego Narodzenia. Był też zwyczaj chodzenia z gaikiem (obnoszenie przez dziewczęta przybranej we wstążki choinki lub sosnowej gałęzi), trwający aż do Zielonych Świątek. Obrzędom tym towarzyszyły tradycyjne pieśni i datki, dla „dyngujących" i chodzących z gaikiem, zazwyczaj pisanki i ciasta, a często coś „na pokrzepienie".

Jak widać, bogactwo potraw było nieprzebrane, a obrzędy religijne kultywowane były obok obrządków wywodzących się jeszcze ze zwyczajów słowiańskich. Obecnie odeszliśmy od wielu dawnych tradycji związanych ze świętami wielkanocnymi, ale najważniejsze przetrwały. Życząc sobie nawzajem „Wesołego Alleluja" i „Smacznego jajka" i dzieląc się nim, nawiązujemy do wielowiekowych szlacheckich tradycji. 

Opracowała: Joanna Dąbrowska 


Źródła: 

„O ziemiańskim świętowaniu. Tradycje świąt Bożego Narodzenia i Wielkiej Nocy” – Tomasz Adam Pruszak

„W ziemiańskim dworze. Codzienność, obyczaje, święta, zabawy” – Maja Łozińska

„W przedwojennej Polsce. Życie codzienne i niecodzienne” - Maja Łozińska, Jan Łoziński

Tagi: Wielkanoc, tradycja, religia, obrzędy religijne, chrześcijaństwo, Zamrtwychwstanie


Komentarze użytkowników (1)

Dodaj komentarz
Wiesława | 2012-04-03 14:58:36

Jestem już mocno zaawansowaną wiekiem mieszkanką Anina, a w moim imieniu pisze mój wnuk Jan. Piękny jest ten artykuł, przypomina mi zwyczaje wielkanocne jakie pamiętam z mojego dzieciństwa, zwłaszcza ogromne baby lukrowane które piekła jeszcze moja babcia, oraz baranka z cukru obłożonego pisankami. Pozdrawiam.

stalgast
Zgłoś wydarzenie

Mazowiecka 18
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Która forma z letnich atrakcji miejskich podobała Ci się w tym roku najbardziej?

spacery z przewodnikiem
koncerty plenerowe
kino plenerowe
wycieczki rowerowe
wszystko co działo się nad Wisłą
wyprzedaże garażowe
plenerowe zajęcia sportowe
rejsy Wisłą
nie korzystałem/am z żadnej z ww. atrakcji
podobały mi się wszystkie
Zobacz wyniki

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń