WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Wtorek, 2 czerwca 2020 r.
Imieniny obchodzą: Marianna, Marzena, Erazm

Głodni historii

Ligia Krajewska, Posłanka na Sejm RP  |  20 kwietnia 2012

Ze zdziwieniem czytam i oglądam kolejne protesty przeciw nowej podstawie programowej nauczania historii. Wszyscy komentatorzy broniący obecnego systemu nauczania historii nie tylko zarzucają spadek poziomu nauczania, ale też niektórzy działacze ‘S’ podjęli rotacyjną głodówkę.

Dla niezorientowanego czytelnika i widza może to być szokująca informacja, że wolna i demokratyczna Polska likwiduje nauczanie historii. Fakty są zgoła inne.

Obecnie szkoła ponadgimnazjalna jest profilowana. Większość liceów ogólnokształcących nadal naucza w klasach z profilem matematyczno-fizycznym lub humanistycznym. Plan zajęć lekcyjnych zakłada pięć godzin historii w czasie trwania trzyletniego nauczania. W klasach o profilu humanistycznym dyrektorzy szkół mogą zwiększyć ilość godzin historii. Uczniowie od I klasy liceum ogólnokształcącego rozpoczynają naukę tego przedmiotu od Starożytności i w klasie maturalnej zazwyczaj kończą ją na XX-leciu międzywojennym, rzadko zdążają zrealizować okres II wojny światowej. Natomiast uczniowie zasadniczych szkół zawodowych nauczanie historii w ogóle kończą na okresie I wojny światowej.

 

Badania CBOS z ubiegłego roku pokazały, że  60 % młodych ludzi w wieku 18-32 lata na pytanie, „Kiedy był i czym był stan wojenny?” odpowiada „Nie wiem”. Nie jest to jedyny przykład badań, które pokazują niski poziom wiedzy z historii XX wieku. Wczorajszy program TVN 24 przeprowadził sondę uliczną, w której co drugi młody człowiek wiedział, kiedy była uchwalona Konstytucja 3 maja, co się chwali. Natomiast na pytania: „Kiedy był stan wojenny”? i „Kiedy było powstanie warszawskie”? udzielano odpowiedzi: „1989” oraz „1988”. Szczególnie bulwersująca jest wypowiedź Pana Dariusza Jońskiego, posła na Sejm RP, który na ww. pytania podaje takie same odpowiedzi.  Nie jestem historykiem, ale szczególnie martwi mnie to, że ludzie, którzy bronią historii w szkołach, nie wybiorą się do młodzieży z  klas maturalnych, którzy obecnie nie mają rozszerzonego programu tego przedmiotu, aby zapytać ich o wiedzę z historii najnowszej. 

Zapewne „głodujący” byli opozycjoniści doznaliby rozczarowania, gdyż młodzież nie umiałaby umieścić ich działań antykomunistycznych w czasie, jak również wiedza na temat ich działań byłaby znikoma. Ostatnio pytano młodzież o pierwszego premiera niekomunistycznej Polski – spytani o pokazaną fotografię Tadeusza Mazowieckiego mówili „nie wiem kto to jest”, chociaż w mediach głośno było o 85 urodzinach, jakie były premier obchodził 18 kwietnia 2012 r. Mam dobrą radę: proszę Panów, by zamiast strajkować i „głodować” poszli do szkół i przekazali młodym ludziom wiedzę na temat swoich działań opozycyjnych, co na pewno przybliżyłoby młodzieży czas, miejsce oraz zasadność tamtych, jakże ważnych wydarzeń.

 

Chciałabym teraz odnieść się do nowej podstawy programowej, wedle której już trzeci rok nauczana jest młodzież gimnazjalna. Uczniowie gimnazjum kończą edukację z historii na 1918 roku. Idąc do szkoły ponadgimnazjalnej, obojętnie jakiego typu, przez pierwszy rok szkolny będą mieli nauczanie historii od 1918 r. do teraz.  Na tym etapie kończy się ogólne kształcenie historyczne, które daje każdemu młodemu człowiekowi, kończącemu szkołę ponadgimnazjalną, wiedzę i zrozumienie historii najnowszej, która powinna być mu najbliższa. Na dalszym etapie uczenia - w liceum ogólnokształcącym lub w technikum – uczeń wybierający profil matematyczno-przyrodniczy będzie miał dwie godziny historii tygodniowo w każdym roku szkolnym. Będą one zapisane w dziewięciu blokach tematycznych, które nauczyciel będzie mógł realizować wedle własnych zamiłowań do tematów oraz zainteresowań młodzieży. Oburzającym jest, iż poseł na Sejm RP - Pan Patryk Jaki w swoim proteście dotyczącym nauczania historii argumentuje, iż młodzież nie będzie się uczyła o powstaniu warszawskim, bo wybierze dział „Mężczyzna i Kobieta”. Trzeba nie mieć „oleum w głowie”, jak mawiał Zagłoba, żeby nie rozumieć, iż na przykładzie roli kobiety i mężczyzny w dziejach historii Polski można zrealizować każdy dział historii, a szczególnie okres powstania warszawskiego. Być może Pan Poseł, będąc młodym człowiekiem, postrzega kobietę i mężczyznę tylko w jednej roli, a nie dostrzega tych ról w ujęciu historycznym. Nie będę dalej pastwiła się nad Panem Posłem, chociaż również w debacie sejmowej wykazał się niekompetencją, po prostu zostawiam czas na dokształcenie się.

 

Pragnę też zwrócić uwagę na inny podnoszony argument - że młodzież będzie zbyt wcześnie wybierała swoje preferencje edukacyjne. Dla przypomnienia, bo może większość już nie pamięta, w systemie ośmioklasowej szkoły podstawowej i czteroletniego liceum, młodzież wybierała licea profilowane lub szkoły zawodowe o rok wcześniej, to znaczy w wieku 15 lat, a obecnie czyni to w wieku lat 16. Warto również przypomnieć system przedwojenny z reformy Jędrzejewicza, w którym to mieliśmy sześcioletnią  powszechną szkołę podstawową, czteroletnie gimnazjum, kończące się ogólnym wykształceniem i małą maturą oraz dwuletnie licea ogólnokształcące i szkoły zawodowe (liceum klasyczne z greką i łaciną, liceum humanistyczne, liceum przyrodniczo-matematyczne), kończące się dużą maturą. Dzisiaj chyba nikt nie zarzuci, że przedwojenna szkoła nie uczyła historii oraz patriotyzmu, kończąc ogólne kształcenie na  gimnazjum (system ten został zmieniony przez władze komunistyczne). 

Żałuję bardzo, że w 1999 roku w ramach reformy strukturalnej nie utworzono czteroletnich gimnazjów i dwuletnich liceów profilowanych oraz nie wprowadzono zmiany programowej, co pozwoliłoby na lepsze efekty kształcenia z zakresu historii najnowszej.  Należy pamiętać, ze system powtarzania na kolejnych etapach edukacji dwu- lub trzykrotnie historii od zarania dziejów służył unikaniu uczenia zdarzeń z historii najnowszej w czasach PRL-u, w systemie, którego tak bardzo bronią obecni krytycy podstawy programowej.

Jeszcze raz polecam wszystkim obrońcom obecnego systemu nauczania historii rozmowy z młodzieżą klas maturalnych, jednak nie o profilu humanistycznym, w celu poznania ich wiedzy historycznej.

Tagi: historia w szkołach, nauczanie historii, podstawa programowa, nauka, historia, edukacja, Ligia Krajewska


Komentarze użytkowników (1)

Dodaj komentarz
Rychu | 2012-04-23 09:53:18

Może zacznijmy od tego. „że każdy człowiek rodzi się mądry, a potem idzie do szkoły” ( to sentencja przeczytana wiele lat temu na ścianie kiosku „Ruch”). Polską szkołę obserwuję od 2000 roku i cała reforma szkolnictwa przypomina mi reformę służby zdrowia – coraz to nowe pomysły, a „pacjent słabnie, a najlepszy polski uniwersytet jest pod koniec pierwszej 500-stki w światowym rankingu. W szkole podstawowej ( państwowej) najważniejsze na zebraniach rodziców były religia i zachowanie, w gimnazjum – zachowanie i hormony, w liceum – strategia ( staram się opanować tylko te przedmioty, które mają wpływ na wynik matury, inne totalnie „olewam”). A jeśli tak, to historia, jeśli nie jest przedmiotem strategicznym, też idzie w odstawkę, bo w LO nie chodzi o ogólny poziom wykształcenia, tylko o maturę.
A o co tak naprawdę chodzi w historii? Przecież nie o daty, ale to tzw. historyczne myślenie tj. kojarzenie faktów, wiązanie ze sobą przyczyn i skutków, bo tylko wtedy można zrozumieć teraźniejszość i przewidzieć przyszłość. A jak uczy polska szkoła?
„ 75 % wiedzy nabytej w szkole będzie wam potrzebne tylko do rozwiązywania krzyżówek” – mój wychowawca z LO ( już 30 lat temu) to przewidział, ale wtedy trzeba było jeszcze móc dotrzeć do dóbr niedostępnych (encyklopedie, słowniki) – dziś wystarczy Internet. Szkoła każe wkuwać daty, definicje, ciężary właściwe, pantofelki, mchy i paprocie, a to jest bez sensu. Powinna uczyć gry w szachy, tańca, zachowania przy stole i mogłaby łucznictwa, jeździectwa, ale głównie proponuje pracę domową.
A później student pierwszego roku PW ( ponoć najlepszej uczelni technicznej we RP) widzi folie pomazane flamastrami ( wcześniej oglądał je jego ojciec), wykładowca dobiegający 70 –tki egzaminuje z wkutych na pamięć rezystancji i ciężarów właściwych, a prezes PZU w dzisiejszej Gazecie stwierdza, że polska edukacja jest do bani …
I na koniec jeszcze jedna uwaga – według mnie większości z nas ten szum wokół historii wcale nie zajmuje, bo musimy „ogarniać” wiele innych rzeczy, podobnie jak państwo posłowie ogarniając rzeczywistość zapełniacie izbę sejmową w 100 % tylko na ślubowanie, głosowania wymagające dyscypliny partyjnej i na odkręcenie tabliczek z nazwiskami.

Stalgast

Kalendarz Imprez

Czerwiec 2020
PnWtSrCzwPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930

Najbliższe wydarzenia


Wtorek, 30 czerwca 2020

Warszawska Nagroda Edukacji Kulturalnej

Zgłoś wydarzenie

konstans
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Co myślisz o powrocie systemu roweru miejskiego (Veturilo) w Warszawie?

Pomysł dobry, ale w praktyce słabo działa - częste problemy z wypożyczeniem/oddaniem roweru
Świetny pomysł i doskonale się sprawdza w Warszawie
Zbyt często brakuje rowerów na stacjach, z których chciałbym/chciałabym skorzystać
Może być, ale bez rewelacji
Świetnie promuje jazdę na rowerze
Źle, że go wprowadzili, bo teraz trzeba na chodniku (jako pieszy) mieć oczy dookoła głowy, tylu tu rowerzystów
Fajny, ale rowery często się psują
Dobry, ale za mało stacji wypożyczenia
Nie wiem, nie korzystam
Kiepski, w innych miastach to działa lepiej
Co z tego, że są rowery jak prawie wcale nie ma ścieżek rowerowych?
Zobacz wyniki

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń