WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Piątek, 5 czerwca 2020 r.
Imieniny obchodzą: Kira, Bonifacy, Waleria

Trudne życie cyklisty

Martyna Nowosielska (martyna.nowo@gmail.com)  |  30 maja 2014

Choć dziś pogoda gorsza, to jednak sezon rowerowy już w pełni. W naszej dzielnicy rowerów na ulicach i ścieżkach jest coraz więcej, gdzieniegdzie widać rodzinne wycieczki, gdzie indziej samotnych wielbicieli dwóch kółek w czasie treningu. Sama wyciągnęłam z głębi piwnicy swój jednoślad już w marcu. Tylko że gdy tylko na niego wsiadłam, poczułam, że nie jest tak idealnie, jak bym chciała.

Zacznijmy od tego, że w Wesołej jest naprawdę sporo ścieżek rowerowych. Rowerzysta nie może się nudzić, a w razie czego zawsze może skręcić do lasu. Osobiście jednak posiadam rower miejski (który wytrzymuje co prawda trudy leśne, ale wolę go na to nie narażać), więc na tej części wycieczek rowerowych chciałabym się skupić. A na ilości ścieżek niestety cała radość się kończy.

Pierwszy ból, który spotyka mnie podczas przyjemnej rowerowej eskapady, to starcie z krawężnikiem. Teoretycznie każdy myślący człowiek wie, że rower powinien poruszać się po powierzchni gładkiej, a każde utrudnienie w terenie sprawia, że nie tylko odczuwamy ból od uderzenia, ale również nasz rower przechodzi przez takie zdarzenie nie najlepiej. Ktoś ewidentnie nie pomyślał o tym fakcie, projektując krawężniki na ścieżkach rowerowych, które zamiast gładkich spadków stanowią nagłe urwanie, tak samo jak na chodnikach dla przechodniów. Apeluję – rower nie ma nóg. Ma koła. Naprawienie tego defektu (pomijając fakt, że nie powinien w ogóle powstać) to chyba niezbyt skomplikowana operacja? A jak bardzo uszczęśliwiłoby się nieszczęśników, których taki problem od korzystania ze świeżego powietrza skutecznie odrzuca. A z samego roweru nawet dosłownie odrzuca pewne elementy. Nie zliczę, ile na naszych krawężnikach straciłam światełek, przepadł również licznik.

Infrastruktura to jednak początek frustracji. Następnie dochodzi czynnik ludzki. Owszem, wiele osób odróżnia kolor czerwony od szarego i wie, którędy można iść, a którędy jechać. Jednak, jak się okazuje, nie każdy. I tych mniej świadomych jest niestety całkiem sporo. Jadąc nawet krótką trasą przez osiedle Stara Miłosna natykam się na co najmniej kilku, jak nie kilkunastu przechodniów, którzy spacerują w najlepsze po ścieżce rowerowej, pozostawiając chodnik pustym i samotnym. Jestem w stanie zrozumieć (i sama to czynię) szybkie przejście przez ścieżkę rowerową w razie potrzeby, jednak spacer nią jest już grubą przesadą. Zwłaszcza ławą – kilka tygodni temu, jadąc rowerem, zauważyłam przed sobą grupę uczniów idących czerwonym brukiem ramię w ramię. Ja na nich. Oni na mnie. Nie mam zamiaru zrezygnować. W ostatnich minutach jeden z chłopaków odskakuje zaskoczony. No bo przecież skąd wziął się rower na ścieżce rowerowej? Kolejnym problemem są zwierzaki. Chcesz iść z psiakiem koło ścieżki rowerowej? Użyj smyczy. Ani ja, ani ty nie chcemy, aby najlepszy przyjaciel człowieka wpadł pod moje koła.

Abstrahując od skandalicznego chodzenia po ścieżkach, przechodzenie przez nie też nie powinno być zupełnie beztroskie. Rozumiem, że niektórzy się spieszą, sama jestem niejednokrotnie w takiej sytuacji, ale spojrzenie w prawo i w lewo, zupełnie tak jak podczas przechodzenia przez ulicę, zajmuje dosłownie kilka sekund. Nie wymagam, aby za każdym razem szukać przejścia dla pieszych przez czerwoną kostkę, wystarczy zdrowy rozsądek i para oczu rozglądająca się w dwie strony. Znowu powołam się na przykład z życia – jadąc rowerem ścieżką obok Centrum Pogodna, nagle muszę błyskawicznie zahamować, ponieważ tuż pod koła, z krzaków przy parkingu, wyskakuje kobieta spiesząca się do sklepu/przychodni/apteki. Nie spojrzała nawet w moją stronę. Zareagowała na pisk hamulców. Reakcja? Oczywiście zaskoczenie, oburzenie nawet. Ponownie – skąd wziął się rower, i to poruszający się, na ścieżce rowerowej?!

Nie mówię, że rowerzyści są święci. Wjeżdżanie na chodniki, jeżdżenie ulicą tam, gdzie można zjechać na ścieżkę rowerową (tak, rowerzyści mają równe prawa z kierowcami, którzy nie do końca to rozumieją, niejednokrotnie używając klaksonów, bo przecież te kilka minut to kwestia życia i śmierci, ale kiedy mamy do wyboru ścieżkę rowerową, to na nią musimy zjechać) itp., itd. Jednak jako rowerzysta i jako przechodzień widzę dużo więcej grzechów po stronie pieszych. Co niestety sprawia, że aktywny wypoczynek może zostać skutecznie zrujnowany.

Kiedy wychodzę pojeździć moim jednośladem, jestem zawsze pełna entuzjazmu. Kocham rower. Jednak najpierw napotykam krawężnik. Jest gorzej. Za chwilę kolejny krawężnik. Już jestem poddenerwowana. Za chwilę przede mną pojawia się spacerująca rodzinka. Pojawia się pierwsza myśl, aby jednak wrócić do domu i położyć się na kanapie. Prawie wjeżdżam w wyskakujące na drogę dziecko. I psa. Mam dosyć? Ja najczęściej z bólem walczę dalej, bo moja miłość do dwóch kółek przerasta problemy. Ze smutkiem wspominam jednak holenderskie ścieżki, którymi jeździłam przez pół roku, będąc na studiach zagranicznych. Wierzę, że w Polsce też można dojść do tego poziomu, albo chociaż zbliżyć się do niego. Wystarczy kilka drobnych poprawek i trochę chęci. Inaczej każdy, kto postanawia prowadzić zdrowy tryb życia, może go niedługo porzucić.

Tagi: rowery, rowerzyści, jazda na rowerze, ścieżki rowerowe, infrastruktura rowerowa, przepisy ruchu drogowego


Komentarze użytkowników (0)

Dodaj komentarz
Stalgast

Kalendarz Imprez

Czerwiec 2020
PnWtSrCzwPtSoNd
1234567
891011121314
15161718192021
22232425262728
2930

Najbliższe wydarzenia


Piątek, 5 czerwca 2020

Grochowski Festiwal Streetfood’u

Środa, 10 czerwca 2020

Planowane wyłączenia prądu

Wtorek, 30 czerwca 2020

Warszawska Nagroda Edukacji Kulturalnej

Zgłoś wydarzenie

konstans
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Co myślisz o powrocie systemu roweru miejskiego (Veturilo) w Warszawie?

Pomysł dobry, ale w praktyce słabo działa - częste problemy z wypożyczeniem/oddaniem roweru
Świetny pomysł i doskonale się sprawdza w Warszawie
Zbyt często brakuje rowerów na stacjach, z których chciałbym/chciałabym skorzystać
Może być, ale bez rewelacji
Świetnie promuje jazdę na rowerze
Źle, że go wprowadzili, bo teraz trzeba na chodniku (jako pieszy) mieć oczy dookoła głowy, tylu tu rowerzystów
Fajny, ale rowery często się psują
Dobry, ale za mało stacji wypożyczenia
Nie wiem, nie korzystam
Kiepski, w innych miastach to działa lepiej
Co z tego, że są rowery jak prawie wcale nie ma ścieżek rowerowych?
Zobacz wyniki

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń