WARSZAWA:   Wesoła - Wawer - Praga Południe - Rembertów

Wybierz wydanie:

Logowanie

automatyczne logowanie
Zarejestruj się    Zapomniałem hasła

Sobota, 24 sierpnia 2019 r.
Imieniny obchodzą: Bartłomiej, Jerzy, Bartosz

T.Love na Pikniku Wesoła

Martyna Nowosielska

T.Love na Pikniku Wesoła

Martyna Nowosielska: Na tegorocznym Pikniku Wesoła 12 czerwca zagracie dla mieszkańców naszej Dzielnicy. Wiadomo, że Żoliborz jest zielony i pie.., a jak zapamiętał pan Wesołą, grając tu 11 lat temu?

 

Muniek Staszczyk: Doskonale znam te rejony, bo rodzice mojej żony mieli dom w Sulejówku, a potem w okolicach Konika Nowego, jeździłem tam często, jak jeszcze żyli. Poza tym w Sulejówku też nagrywałem kilka płyt. Nasz kierowca, który nas wozi do dziś, jest z Wesołej. Znaczy znam te rejony po prostu, to nie jest dla mnie jakaś historia odległa.

 

Przejdźmy do bardziej muzycznych tematów. Współpracował pan z wieloma artystami, między innymi Pidżamą Porno, Krzysztofem Krawczykiem czy Habakukiem. Czy widzi pan na polskiej scenie jeszcze kogoś, z kim chciałby pan współpracować?

 

Bardzo żałuję, że nie zdołałem wystąpić z panem Markiem Grechutą, którego jestem wielkim fanem. Miałem okazję go poznać jeszcze za życia, żałuję, że nie doszło do występu. Z obecnych ludzi to z dużą większością występowałem, może nie tyle na płytach, ile na koncertach. Mógłbym zaśpiewać na przykład z Edytą Bartosiewicz, bo ją szanuję i wiem, że wraca na rynek.

 

Chciałam zapytać o pana teksty. Jak wygląda proces tworzenia, co pana inspiruje?

 

Mnie inspiruje rzeczywistość, ale nie tylko, bo dla mnie w historii T. Love, prawie trzydziestoletniej, są różne piosenki. O uczuciach, o namiętnościach, o Polsce, o polityce. Ten kraj mnie inspiruje, bo nasz zespół jest bardzo osadzony tutaj, ale nie tylko. Ludzie mnie inspirują, opowieści ludzi. Proces twórczy wygląda w ten sposób, że w różnych miejscach piszę, w samochodzie, na serwetkach w knajpie. To jest tak, że jak powstaje płyta, bo właśnie w tej chwili robimy, którą w przyszłym roku T. Love wyda, to są to po prostu próby, próby, próby, na tych próbach czasami coś wpadnie do głowy na zasadzie takiej czysto improwizacyjnej, jakieś kilka słów. Potem sobie wokół tego buduję temat, chociaż mniej więcej wiem, co chcę napisać. Między płytami też piszę, ale u nas to jest tak, że jak jest płyta, to się nawzajem mobilizujemy. Mam dyktafon, na który nagrywam czasami jakieś pomysły, żeby nie uciekło. Mam długopisy, kartki, mnóstwo miejsca, żeby nie uciekło. Niektóre piosenki powstają bardzo szybko, można napisać kawałek w ciągu kilku minut albo kilku dni. Nie ma na to recepty, niestety.

 

Chyba kluczem jest spontaniczność. W takim razie usłyszałam już, jak widzi pan przyszłość T. Love, powstaje nowy materiał. Natomiast niedawno rozpoczął pan solowy projekt i czy będzie on kontynuowany?

 

Do końca tego roku. Umówiłem się po prostu na dwa lata z moim muzycznym kolegą, partnerem Jankiem Benedkiem. Myśmy się umówili na dwa lata grania koncertowego, płyta wyszła w 2010 roku i do końca tego roku będziemy jeszcze grali w formacji, a potem zawieszam temat, bo na razie nowej płyty solowej nie zamierzam nagrywać, ale nie wiadomo, jak to będzie w przyszłości. Miałem taką po prostu chęć nagrania płyty solowej z kolegą, z którym kiedyś grałem. Zrobiliśmy razem parę piosenek ważnych dla T. Love, czyli „Warszawę”, „Kinga”. On odszedł od T. Love w 1993 roku i potem właściwe to nic nie robiliśmy razem i była okazja tej płyty i bardzo fajnie, żeśmy ją zrobili, i do końca roku gram jakby podwójnie – grywam w T. Love i w Muńku.

 

Zarówno T. Love, jak i pana projekt zdają się czerpać z wielu źródeł – słychać tam brzmienia rockowe, punkowe, reggae. Kim są pana główni muzyczni inspiratorzy?

 

To jest trudne pytanie, ponieważ słucham muzyki, można powiedzieć, prawie od 40 lat, znaczy wychowałem się w latach 70., a słuchałem też muzy jako młody chłopak i wtedy ta dekada lat 70. była świetna, mieliśmy tam najlepsze zespoły, to były czasy, kiedy był i Led Zeppelin, i The Clash, Bob Marley oraz ABBA. Wszystko było. Ja się nie ograniczam, jeżeli chodzi o muzykę. W mojej płytotece jest wszystko. Rock, dance, folk, pop, również muzyka współczesna, bardzo nowe zespoły, których też słucham. Generalnie interesuję się rock and rollem, głównie z tego korzenia czerpię, ale nie wstydzę się jakiś tam melodii popowych i przebojów, bo to też fajnie, jak się ma przebój, tylko żeby ten przebój nie był megagłupi. I tych przebojów zarówno T. Love, jak i Muniek ma kilka, może kilkanaście i dzięki temu ten zespół wciąż interesuje nowe pokolenia ludzi, bo radio gra te piosenki i okazuje się, że one są aktualne, mimo że były pisane dawno temu. Zespołów ulubionych było dla mnie mnóstwo, nie miałem jednego idola – Rolling Stones, Bob Dylan, Bob Marley, John Lennon, David Bowie. Byli i są dla mnie ważni. Oprócz tego mnóstwo świetnych, młodych zespołów, których słucham ja, słuchają moje pełnoletnie dzieci i po prostu wymieniamy się doświadczeniami.

 

A propos młodych ludzi – ja się urodziłam w roku 1990, podobnie jak pana syn, i z tego co się orientuję, to zarówno ja, jak i moi rówieśnicy jesteśmy mocno zaniepokojeni, jeśli chodzi o naszą przyszłość. Chciałam zapytać, co pan myślał w tym wieku o swojej przyszłości?

 

Zaniepokojeni o przyszłość?

 

No tak.

 

Ale dlaczego?

 

Bo świat jest trudny, że tak powiem. Trudno znaleźć pracę czy pasję, młodzież nie ma się też

przeciw czemu buntować, nie ma jednego wspólnego celu, jaki był kiedyś, kiedy system dręczył.

 

Ale co ty, dziewczyno, przecież wy macie tyle możliwości różnych! Możecie być gdzie chcecie, możecie jeździć po świecie. Ja bym się nie cofnął, żeby mnie system dręczył. Na pewno nasza rzeczywistość była prostsza. W tym sensie, że było czarne i białe. Natomiast jakby tu nie mówić, można się krzywić na różnych polityków, można narzekać, że w Polsce coś za wolno idzie, np. reformy, jednak różnica jest ogromna. Nie wiem, ja nie mam waszego wieku i nie wiem, co dokładnie wy myślicie.

 

Też uważam, że w PRL-u było znacznie gorzej i absolutnie nie mówię o powrocie do systemu. Tylko wydaje mi się, że obecnie, w tym świecie, który jest teraz, wszyscy boją się o przyszłość, o to, co będzie. Trudno nam znaleźć, przynajmniej większości, jakąś konkretną pasję i zaczepić się o coś, przede wszystkim w jakimś takim lęku o pracę, o istnienie.

 

Moim zdaniem w takich sprawach ekonomicznych to wtedy było, za przeproszeniem, prze..., bo mało się zarabiało, nigdzie nie można było wyjechać, zamknięte granice. To łączyło ludzi, bo tworzyły się jakieś zespoły, jakieś teatry. Nie mówię oczywiście, że dziś się nie tworzą. Ten kraj się zmienił, na dobre się zmienił, jak widzę przez swoje życie. Ale ja nie siedzę w was, nie wiem. Fajnie mieć swoją pasję, nie każdy ją ma. Może wszystkiego jest za dużo, może to jakiś przesyt, może za dużo ludzie oglądają telewizji i głupich programów, może mają ciśnienie na sławę, ale jak ktoś ma ciśnienie, to mu często nie wychodzi. My nie mieliśmy ciśnienia i to samo wyszło, ale to takie czasy były – stan wojenny, Solidarność, potem nowa Polska, dość ciekawe czasy. Zaskakujące jest to, co mówisz do mnie w tej chwili, bo nie wiedziałem, że tak jest.

 

Nie wiem jak jest w przypadku całego pokolenia, natomiast jak rozmawiam z grupą moich znajomych, to tak mi się wydaje, że jest w nas jakiś strach przed przyszłością. Szybko musimy się decydować na kierunki życiowe, już na początku musimy wybierać profile w szkołach, potem studia. Nie ma czasu na szukanie siebie.

 

Ok, to prawda. Teraz trzeba być konkretnym.

 

Na koniec chciałam zapytać jakie T. Love  ma plany na tegoroczny koncert w Wesołej, czy usłyszymy starsze przeboje, legendy takie jak właśnie „King” czy „Warszawa”, czy może jakiś nowszy materiał?

 

My miksujemy to po prostu w związku z tym, że koncert ma też swoją pojemność. W tym sezonie będziemy grać dużo nowych piosenek, z płyty, która ma się ukazać w przyszłym roku, ale bardzo dużo starych. Nie sposób nie grać starych. Te wszystkie rzeczy znane to ludzie usłyszą – „Warszawę”, „Kinga”, „Chłopaki nie płaczą”, bo to jest podstawa każdego koncertu, ale usłyszą też dużo nowych. Często grywamy nowy materiał na żywo, bo to jest ważne. My lubimy grać długie koncerty, nie wiem, jaka tam będzie pojemność czasowa. Myślę, że będzie mieszanka starego z nowym, bo tak zawsze robię. Jeszcze konkretnej set listy nie ułożyłem, bo ją zmieniam, mamy dużo piosenek w repertuarze i można je zmieniać.

 

Bardzo się cieszę, chętnie wybiorę się na koncert. Dziękuję za ciekawą rozmowę.

 

 

 

Rozmawiała Martyna Nowosielska

 

Fot. Michał Wasążnik

Tagi: T.Love, Muniek Staszczyk, Piknik Wesoła, piknik, koncert


Komentarze użytkowników (3)

Dodaj komentarz
Werka | 2011-06-12 16:37:47

Fajnie zrobiony wywiadzik :) Nie jest zatracona osobowość rozmówcy. Pozdrawiam autorkę.

duduś | 2011-06-17 09:51:51

To ktoś słucha takiej muzyki, tragedia wokal tragedia muzyk

Ela | 2013-05-22 10:49:13

Piknik na terenie Szwadronu, konie itp. czemu nie muzyka country? związana tematycznie z końmi ?
W tym roku również nic z tych rzeczy, flamnco i rock ...

Stalgast

Kalendarz Imprez

Sierpień 2019
PnWtSrCzwPtSoNd
1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031

Najbliższe wydarzenia


Sobota, 24 sierpnia 2019

bodyART w Lesie Milowym 2019

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Muzyczne popołudnia - koncert pt. "Niby nic"

Niedziela, 25 sierpnia 2019

Koncert Kasi Lins | Plażówka

Zgłoś wydarzenie

Wesbud
Archiwum wydań drukowanych
 

Nasza ankieta

Jakie formy aktywnego, wakacyjnego wypoczynku są dla Ciebie interesujące?

Wycieczki rowerowe
Wspinaczka górska
Spływy kajakowe
Sporty wodne
Sporty ekstremalne
Turystyka piesza
Aktywne zwiedzanie
Inne
Zobacz wyniki
Szkoła

Newsletter

Zaprenumeruj nasz newsletter. Wpisz swój adres e-mail:
Zapisz Usuń